Lord Jim - streszczenie szczegółowe
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
kto raz ulegnie pokusie, wystawia się tym samym na możliwość ostatecznego znieprawienia.


ROZDZIAŁ 37

Kiedy znalazłem się w Semarangu, poszedłem jak zwykle odwiedzić Steina, u którego ku największemu zdziwieniu zastałem sługę Jima – Tamb’Itama oraz jeszcze jednego Malaja. Mieli dziwne wyrazy twarzy, powiedzieli, ze Jima nie ma. Stein zakomunikował, że jest tu dziewczyna i poprosił, żebym z nią porozmawiał. „Ona musi mu przebaczyć” – powtarzał – „To okropne”.

Poszedłem do niej, przywitała mnie chłodnym spojrzeniem i słowami
„Opuścił mnie”
Nie mogła zrozumieć, nie mogła przebaczyć. Przecież była przy nim, patrzył tylko na nią, a potem nagle jakby nawiedzony jakimś straszliwym widmem przestał widzieć i opuścił ją. Zostawiła mnie samego. Potem spotkałem ją, jak spacerowała po ogrodzie ze Steinem pod rękę. Prosiłem mądrego kupca, aby spróbował jej wytłumaczyć to wszytko – że Jim jej nie oszukał.

Wróciłem do miasta razem z dwoma uciekinierami z Patusanu, przerażonymi i oszołomionymi tajemnica, o którą się otarli.

ROZDZIAŁ 38

O szczegółach historii Jima dowiedziałem się od sławnego morskiego zbója Browna, który zrządzeniem losu wplątał się z zawiłe życie mojego przyjaciela. Odnalazłem tego niegodziwego człowieka w Bangkoku tuż przed jego śmiercią. O Jimie mówił z wielkim podnieceniem i nienawiścią. Wszytko się zaczęło, gdy ów Brown razem ze swoją zbójecką ferajną ukradli hiszpański szkuner. Uciekał przed ewentualnym pościgiem, planował płynąć przez Ocean Indyjski, ale wcześniej musiał zaopatrzyć się w zapas wody i żywności, w tym celu zapuścił się do Patusanu. Spuścił szalupy i wraz z czternastoma ludźmi z załogi udał się do wyznaczonego celu, licząc na to, że sam widok nowo przybyłych wywoła strach. Jednak ostrzeżeni przez rybaków mieszkańcy osady byli gotowi na przyjęcie niemiłych gości. Ostrzelali ich mosiężnymi armatami. Zagoniono napastników w ślepy zaułek, gdzie Brown zabarykadował się i czekał na niechybny atak.

ROZDZIAŁ 39

Jima wtedy w osadzie nie było, dlatego dowodził Dain Waris. Nie mógł on jednak w pełni zapanować na swymi ludźmi. Wszyscy zebrali się w forcie Jima (Jim już dawno ufortyfikował swój dom i miał nawet własnych ludzi), by radzić, co dalej. Dain Waris i dziewczyna byli za tym, by natychmiast rozprawić się z rabusiami. Inni jednak woleli poczekać. Doramin stanął na czele ludu, wysłał syna w dół rzeki, a sam pozostał na miejscu nadzorując barykadowanie osady. Posłano po Jima.

Udostępnij

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 - 


  Dowiedz się więcej
1  Okoliczności powstania "Lorda Jima"
2  Pozostali bohaterowie
3  Kompozycja „Lorda Jima”



Komentarze
artykuł / utwór: Lord Jim - streszczenie szczegółowe


  • Tomasz Slodki pisze:Bartku, niestety nie zzogde sie z Toba. Zmiany kodeksu pracy sa nieuniknione, wiesz dlaczego? Bo obecnie pracodawcy boja sie zatrudniac ludzi na umowy o prace. Wiesz dlaczego? Bo w kazdej chwili, jesli cos sie pracownikowi nie spodoba, idzie na zwolnienie lekarskie. Sam mialem taka sytuacje, gdzie pracownik wymyslil sobie bolacy kregoslup i trwalo to kilka miesiecy. Po zgloszeniu sprawy do ZUSu, okazalo sie, ze przyszedl z wypowiedzeniem umowy. Poprzedni jego pracodawcy mieli ten sam problem. Jesli obnizy sie zas podatki dochodowe, w przypadku malych przedsiebiorstw, czy jednoosobowych dzialalnosci gospodarczy, uratuje to ich funkcjonowanie, a jesli beda mialy wiecej pieniedzy, to przelozy sie to na zatrudnienie. Jesli chodzi o biurokracje to problem wielki, trzeba go natychmiast zmienic, bo Niby sa komputery i niby moge w dowolnym urzedzie miejskim zlozyc dokumenty np. ze zmiana numeru konta firmy, albo zmiana miejsca prowadzenia dzialalnosci w praktyce, w Warszawie, dowiedzialem sie, ze dzis system nie dziala i prosze przyjsc za tydzien. Jesli zaczniemy od podstaw, bedzie prosciej.Mysle, ze gdybys zatrudnil kiedykolwiek chocby jednego pracownika na umowe o prace, zrozumialbys, jaka to meka, prowadzic w Polsce firme. Jestem gotowy dac prace nawet 20 osobom (na razie stac mnie maksymalnie na 8), ale musialbym miec mniejsze koszty utrzymania takiego pracownika, mniejsze koszty podatku dochodowego, oraz przede wszystkim wiecej zabezpieczen np. w przypadku symulowanych chorob, ktorych w zasadzie nikt teraz nie pilnuje. Mysle, ze komentowanie bez podstawowej wiedzy, szczegolnie z autopsji, nie powinno sie odbywac!
    MKDwRDhJrQXtb (20troman {at} hotmail.com)

  • W.A.M. pisze:Jak wiekszosc ncyuzcaieli akademickich, pani dr Cato jest nieco sfrustrowana, powiedzmy to lagodnie. Was there, seen that.Moze problemy wziely sie z tego, ze wymusilismy na mlodziezy pogon za papierkami a nie za wiedza? Swiat pracodawcow, zarzadcow szkolnictwa wyzszego, rzady i roznego rodzaju osrodki opiniotworcze przekazaly wiadomosc, ze 21 wiek jest wiekiem wiedzy, i bez niej nie mozna egzystowac . Prawda, ale czy 40%-60% populacji jest zdolne aktywnie przejsc i satysfakcjonujaco wg standardow lat 70-80 skonczyc uniwersytet? Obawiam sie, ze nie. W zwiazku z tym obnizanie wymagan, az do momentu postawienia ncyuzcaieli pod sciana nasi absolwenci musza wykazac sie pewnym minimum . Nie da sie. Aktywne studiowanie, dyskusje, ciekawosc, wymagaja pewnego minimalnego poziomu intelektualnego. Studia prawdziwe, a nie dla papierka sa wysilkiem i intelektualnym, i szkola wytrwalosci, samozaparcia, walki z oporem materii :). Gdyby 40%-60% mlodziezy mialo te cechy na poziomie oczekiwanym przez dr Cato, to wyniki testow gimnazjalnych czy matur bylyby WYSOKIE.[Male pytanko: dlaczego nasze uniwersytety medyczne, tak oblegane, nie zadaja matury na rozszerzonym poziomie nie tylko z biologii i chemii, ale takze z polskiego, jezyka obcego, fizyki, matematyki...]Mam swoja teorie spoleczna na ten temat ( upowszechnienie edukacji wyzszej ). Ze strony rzadow (i UE) jest lepiej, jak 40-60% mlodych samcow siedzi na uczelniach do czasu az ukoncza 23-25 lat. Po tym okresie ich agresja spada, a dodatkowo delikwenci maja dlugi do splacenia. Rzady unikaja rewolucji mlodziezy, ktora nie widzi siebie w spoleczenstwie, ktora byc moze nie chce sobie budowac miejsc pracy.Ale, jest cos jeszcze, co p. Cato opisala. Niezly zarobek na studentach. Po prostu studiowanie czy organizowanie studiowania stalo sie doskonalym biznesem dla ludzi prowadzacych uczelnie (czy korepetycje). Mamy sprzezenie profesoroie podkreslaja koniecznosc i walory edukacji, rzadzacy im przyklaskuja, student placi.Dowod Proces Bolonski minimalna zawartsc programow studiow, byle te masy przepchac (i zabrac z ulic w najbardziej goracym okresie dojrzewania).A co do oplat. Zdaje sie, ze pojecie czesnego (tutition) egzystowalo od zarania uniwersytetow. Byly to elitarne instytucje, dostepne dla dzieci elit.Na szczescie, wprowadzono dofinansowanie z podatkow. Uwazam, ze slusznie. Byc moze model dunski dofinansowania szkolnictwa (studentow) jest OK jakies 6-8 lat finansowania studiow, na cale zycie :), akademiki, jakies bezzwrotne stypendia. Jestem zdecydowanie przeciw wiecznym studentom .A p. dr Cato chyba przesadza z rownaniem uniwersytetu do kolebki rewolucji. Nigdy takim miejscem nie byl, wylaczajac koniec lat 60.Natomiast to studenci sami powinni byc krytyczni, probowac wielu sciezek zycia w czasie studiow (no, tylko czesc z nich to zrobi). Mysle, ze studenci cenia profesjonalizm wykladowcy, nie obrazaja sie za sprawiedliwie ocenione prace czy projekty, cenia wymagajacego od siebie i od nich nauczyciela.W szkolach technicznych (moi, moi) raczej dyskutuje sie o projektach, i czasem, nieco oblique wychodza zagadnienia etyczne. Wiem, ze politechniki to nie miejsca na propagande polityczna i spoleczna.A konformizm moze byc i u p. dr Cato na zajeciach. Zastanawiam sie, jak zareagowalaby, gdyby ktorys z jej studentow powiedzial jej, ze dba o dobro ludzi na ziemi, o ich zdrowie i o ich rozwoj, a nie o Gaje. Gdyby powiedzial, ze jesli uwaza, ze uniwersytet nie powinien przyjmowac Chinczykow, bo produkuja 5 ton CO2, to jest nieludzka, bo uwaza tych ludzi za przedmioty.Ladny tytul dala swojej ksiazce (doktorat?) o pracy (7 myths) Arbeit Macht Frei . Prawdopodobnie zamierzony brytyjski humor, mysle, ze nieco obrzydliwa wersja. Pare banialuk juz tam wyczytalem o szczesliwych Buszmenach be my guest, one way ticket to Africa
    yyJoBZDfyKONDT (fbracho {at} ilce.edu.mx)

  • pisze:Tomku, zacznę od końca jeśli zamierzasz owmidaać komukolwiek prawa do komentowania, to zwyczajnie w świecie ograniczasz demokrację. Tym bardziej, jeśli jednocześnie stosujesz jeden z podstawowych błędf3w logicznych uogf3lnianie indywidualnej autopsji na sytuację makroekonomiczną. Podobne uogf3lnienia prowadzą w prostej drodze np. do twierdzeń, źe budźet państwa to to samo co budźet domowy, co nie do końca jest prawdą.To, co mnie osobiście zniechęca do własnego biznesu w Polsce, to owszem, biurokracja, brak stabilności prawnej i trudność w dostępie do kapitału. Składki nie przeraźają mnie w ogf3le, bowiem wiem, źe bez nich nie byłoby moźliwe zaspokojenie podstawowych potrzeb społecznych. Ich wysokość juź dziś zresztą sprawia, źe mamy niźszy niź unijna średnia poziom wydatkf3w na opiekę zdrowotną, więc nie dziwota, źe wygląda, jak wygląda. Moźna oczywiście przejść na bezpośrednie finansowanie publiczne, nie ze składek tylko z podatkf3w, ale wtedy trzeba być gotowym na podwyźki podatkf3w, źeby to wszystko się domknęło jak w Skandynawii.Niespecjalnie protestowałem przeciwko postulatom nie tylko Palikota, ale i innych formacji, proponujących np. ułatwienia przy zakładaniu firmy, odprowadzanie przez firmy podatkf3w i składek w momencie faktycznego przyjścia pieniędzy od kontrahentf3w, nawet nie mierzi mnie wizja zastępowania faktur zwykłymi paragonami. Problem w tym, źe by to wszystko działało, potrzeba sprawnie działającego aparatu publicznego, a więc i biurokracji. Znajomy zdziwił się, źe w Niemczech papierologia rf3źnego rodzaju zajęła mu nie pf3ł dnia, a pf3ł godziny. Wystarczy spojrzeć z jednej strony na tradycje biurokratyczne (bo nie zawsze państwowe otoczenie instytucjonalne i historyczne rf3wnieź ma znaczenie w ekonomii), a z drugiej na poziom składek i podatkf3w, by uzyskać odpowiedź, dlaczego tam to działa.Jeśli zmiany kodeksu pracy, to tylko i wyłącznie w wyniku trf3jstronnego dialogu. Właśnie dlatego nie lubię jednostkowych przykładf3w tak jak ludziom wydaje się, źe rozwiąźą problemy społeczne, wpłacając pieniądze na pojedyncze, chore dziecko (zamiast skupić się na architekturze ochrony zdrowia), tak samo myśli się w kategoriach działania państwa. Nie mam nic przeciwko, a wręcz przeciwnie duźo o tym pisałem gdyby w wyniku wspf3lnych negocjacji udałoby się analogicznie do Danii wprowadzić akceptowane przez związki zawodowe uelastycznienie rynku pracy w zamian za finansowanie przez państwo z wysokich podatkf3w aktywne programy rynku pracy (szkolenia, staźe etc.) to spoko.Ja, jako osoba ktf3ra szukała pracy, mam rf3wnieź rf3źne doświadczenia z pracodawcami. Na kaźdą historię o męce przedsiębiorcy mf3głbym znaleźć kilka na temat męki pracownika, bycia wyzyskiwanym przezeń etc., co nie sprawia, źe chciałbym np. upaństwowienia wszystkich przedsiębiorstw. Mało kto zastanawia się tu np. dlaczego w Polsce jest taki wysoki odsetek przedsiębiorcf3w, tworząc mit przedsiębiorczego narodu i pomijając kwestię np. roli samozatrudnienia. Właśnie dlatego obok niewątpliwej korzyści z posiadania wiedzy z autopsji, tyle źe z drugiej strony rynku pracy warto spojrzeć na poziom makro, a z tej perspektywy program Palikota, w mojej opinii, nie trzyma się kupy. Elastyczny rynek pracy, bez adekwatnych wydatkf3w społecznych państwa (zarf3wno pasywnych, jak zasiłki, jak i aktywnych, jak szkolenia), z niskim poziomem uzwiązkowienia, co de facto uniemoźliwia przejęcie przez związki zawodowe części roli państwa na rynku pracy, a na dokładkę z ujednoliconym VAT-em, co spowoduje chociaźby wzrost cen źywności to recepta na dalsze rozwarstwienie społeczne, duźo bardziej niź na spektakularny rozwf3j przedsiębiorczości. Pomijam juź tu badania psychologiczne dotyczące korelacji między jakością pracy a stopniem bezpieczeństwa zatrudnienia, bo to juź nieco inna broszka, chociaź rf3wnieź wpływająca zarf3wno na wyniki pojedynczych przedsiębiorstw, jak i całej gospodarki.Nie mf3wiąc juź o tym, źe moi rodzice swego czasu przedsiębiorcami byli i na kodeks pracy nie narzekali i nie przyczynia się to u mnie do uogf3lnienia, źe wszystko jest z nim w porządku :)
    VSWDiSiLMcG (karenwilson {at} aspworldtour.com)

  • streszczenia są bardzo przydatne, każdy by musiał siedziec tylko nad lekturami zeby to ogarnąć a reszta przedmiotów ? z resztą są tacy co czytają ksiażki ale nie koniecznie lektury bo poprostu nie są ciekawe. a jesli ktos nie uznaje takiej formy nauki i pomocy to juz jego problem.
    Angeluszek (angela150993 {at} wp.pl)

  • Nie przesadzajmy. Lektury nie są istotą szkoły. Fakt są ważne... a raczej niby są. Tak na prawdę wieje od nich nudą, monotonią, a streszczenie takie jak o pomaga przebrnąć przez wiele nużących książek.Nie każdemu podchodzi lektura, i czuć pewien niedosyt, kiedy po przewertowaniu 500 stron, nie doznajemy żadnej refleksji czy radości. Po przeczytaniu tego streszczenia, na pewno przeczytam "Lorda Jima" w całości.
    Łukasz ()

  • Bardzo dobre streszczenie. Wielkie dzięki za to, ze je stworzyłaś. Fajnie jest przeczytać coś takiego po lekturze ponieważ narracja Lorda Jima jest momentami chaotyczna :)
    Camus (kamilkoki {at} wp.pl)

  • streszczenie jest dobre dla ludzi leniwych, bo faktem jest że poprostu nie chce się czytać całej lektury nie tylko z lenistwa czy braku czasu, ale także dlatego, że często przeczytanie książki nic nie daje, bo się jej poprostu nie rozumie... pozdrawiam
    Katrinka ()

  • Streszczenie szczegółowe zastępuje w dużym stopniu przeczytanie całości lektury. Dodatkowo na tej stronie, którą polecam i sama często odwiedzam jest to bardzo dobrze zrobione. Może nie ma troche szczegółów, bo jak wiadomo jest to streszczenie ale wtrącone są cytaty i jest napisany prostym, bardziej zrozumiałym językiem niż w książce. Jak (z jakiś powodów) nie da się przeczytać lektury to myślę, że streszczenie i opracowanie w zupełności wystarczy. A książeczkę w każdej chwili można przeczytać w jakieś dłuższe wolne, m.in. weekend majowy, święta, wakcje itp. żeby nie ograniczać się do tylko do streszczeń. ;)
    Joasia ()

  • Zgadzam się z Michałem. Życie szkolne nie kończy się tylko na czytaniu lektur. Nie chcąc zawalić innych przedmiotów, to jest po prostu fizycznie niemożliwe, aby zdołać przeczytać wszystkie lektury w II klasie LO.
    Katarzyna ()






Tagi: